Przy okazji wpisu o Supernatural, który można przeczytać tutaj, wspominałam, że lubię historię oparte na Biblii, nieważne, jak zgodne z samym Pismem są. Tak jest od dłuższego czasu i raczej szybko się to nie zmieni.
"Lucyfer" jest serialem, który widziała raczej większość mi znanych osób... i jednocześnie historią, która niektórym z nich została zakazana przez rodziców, co nadal mnie szczerze bawi. 😉
Cała historia opowiada o Diable, który miał na tyle dość siedzenia na zesłaniu w Piekle, że wybrał się na wakacje do Los Angeles, gdzie niedługo później poznaje pewną Detektyw, z którą w końcu zaczyna współpracę. Poza faktem, że same wydarzenia z serialu są ciekawe, wątek, który jest dla mnie najciekawszy, to samo przedstawienie aspektu "wolnej woli", gdzie "nawet Demon jest w stanie wykształcić sobie duszę". Poza tym, serial jest jednocześnie historią detektywistyczną i historią powiązane z Biblią, co sprawia, że jeszcze ciekawiej się go ogląda.
"- Kurde... i pomyśleć, że całe millenia walczyliśmy przeciwko sobie, kiedy tak ciekawie walczy się razem, przeciwko innym."
"- Ojciec przeszedł na emeryturę i teraz jedno z nas musi go zastąpić. Michał chce zająć jego miejsce.
- Wiem, ale mam lepszego kandydata.
- Tak? Kogo?
- Oczywiście, mnie."
WRESZCIE u Ciebie jakiś serial, o którym po pierwsze: słyszałem od innych, a po drugie widziałem urywki :D
OdpowiedzUsuńUznam to za komplement ; ) Coś mi mówi, że to coś w rodzaju wyjątku - taka pozycja może się już nie powtórzyć ^^
Usuń